Polskie Linie Lotnicze LOT przewiozły w pierwszym kwartale tego roku więcej pasażerów niż w 2025. Tempo wzrostu zdecydowanie spadło w marcu ze względu na wojnę w Iranie i anulowanie lotów na Bliskim Wschodzie, ale wynik nadal jest pozytywny.
W marcu tego roku PLL Lot przewiózł 900,4 tys. pasażerów i był to wynik lepszy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego o 6,5 proc. To mnie, niż 8 proc. wzrostu jakie osiągnięto w lutym oraz zdecydowanie mniej niż 10 proc. jakie powinien średnio osiągać przewoźnik, aby wypełniać założenia swojej strategii. W tym samym okresie liczba operacji lotniczych wzrosła do niemal 9,2 tys., czyli o 3,4 proc. względem roku poprzedniego.
Znaczący wpływ na takie wyniki miała oczywiście sytuacja na Bliskim Wschodzie po tym jak Stany Zjednoczone zdecydowały się na atak na Iran. W efekcie wielu przewoźników, w tym
LOT, odwołało połączenia do tego regionu. PLL LOT odwołał rejsy m.in. do Rijadu, Tel-Awiwu, czy Dubaju (połączenie sezonowe).
Ogółem w pierwszym kwartale 2026 r. PLL LOT przewiózł 2,54 mln pasażerów, czyli o 7,1 proc. więcej niż przed rokiem. W tym samym czasie liczba wykonanych operacji lotniczych wzrosła z 25,3 tys. do ponad 26,3 tys. czyli, o 4,1 proc.
W całym 2025 r. LOT przewiózł 11,7 mln pasażerów, a prognozy na ten rok mówiły o 12,8 mln podróżnych. W tej chwili nie jest do końca jasne jak daleko idący wpływ na oferowanie LOT będzie miała sytuacja na Bliskim Wschodzie. Pomijając kwestie zawieszenie połączeń w regionie, zamknięcie Cieśniny Ormuz prowadzi do
wzrostu cen paliwa lotniczego i ograniczenia jego podaży. Polska znajduje się wprawdzie w dość korzystnej sytuacji, a o tym, że na razie nie ma zagrożenia brakiem paliwa lotniczego mówią zarówno
Polskie Porty Lotnicze jak i
ORLEN, ale przedłużający się konflikt nad Zatoką Perską (Arabską) może przynieść bardziej dramatyczne skutki.
– Możliwości przełożenia wzrostu cen paliwa na ceny biletów, z powodu dużej konkurencji, są dość ograniczone – dlatego koncentrujemy się na optymalizacji operacyjnej, a w przypadku utrzymywania się obecnych trendów kosztowych nieuniknione będzie dostosowanie siatki połączeń do nowych realiów – mówi Moczulski. Ostatnio
przewoźnik zredukował jednak liczbę rotacji na Bałkanach, ale nie jest to zmiana znacząca.
– Jako linia lotnicza, razem z kolegami z regionu, jesteśmy dosyć mocno doświadczeni, jeżeli chodzi o umiejętność szybkiego reagowania na zmieniającą się sytuację geopolityczną. Połączenie do Dubaju było sezonowe, połączenie do Rijadu było wykonywane kilka razy w tygodniu, więc to aż tak dużego wpływu na naszą siatkę nie ma. Znaczącym kłopotem jest brak połączenia do Tel Awiwu, który był dosyć istotnym punktem naszej siatki połączeń –
przyznawał kilka tygodni temu rzecznik PLL LOT i przypominał, że zmiany w siatce po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę udało wprowadzić się bardzo szybko.
LOT upatruje szansy na dalszy wzrost liczby pasażerów w zmianach zachowań pasażerów, którzy co raz częściej wybierają bliższe podróże w Europie. Rośnie zainteresowanie Hiszpanią, Włochami czy Gracją.
Od końca marca przewoźnik lata z Krakowa do Madrytu, Barcelony i Rzymu. Uruchomił także połączenia z Gdańska do Bergen, Oslo i Brukseli. Na początku maja ruszy pierwsze od lat połączenie długodystansowe do San Francisco, przyspieszona została także inauguracja trasy do Bangkoku.